„Dziadek do Orzechów” to klasyczny rosyjski balet z końca XIX wieku. Zyskał on tak dużą popularność, że w niektórych kręgach, święta bez „Dziadka do Orzechów”, są jak ramówka telewizyjna bez „Kevina Samego w Domu”. Nawet dla snobistycznej bohaterki „Plotkary” – Blair Waldorf, oglądanie tego baletu było coroczną tradycją. To właśnie na historii Klary – głównej bohaterki bazuje film Dziadek do Orzechów i Cztery Królestwa.

Dziadek do Orzechów i Cztery Królestwa – recenzja

Klara, to bystra dziewczynka, którą pasjonują wynalazki i mechanizmy działania przedmiotów. Nie interesują ją suknie i fryzury, a mechaniczne zabawki tworzone przez jej ojca chrzestnego – Drosselmeyera. Tak jak cała jej rodzina, Klara boryka się ze stratą matki. W wigilijny wieczór, zgodnie z ostatnią wolą, otrzymuje jajko Faberge, które ma jej zaoferować „wszystko czego potrzebuje”. Brakuje jednak klucza, aby jajko otworzyć. Dzięki pomocy ojca chrzestnego Klara odnajduje klucz ukryty w magicznym królestwie jej zmarłej matki, jednak zdobycie go nie będzie takie proste. Dziewczynka wyrusza więc w podróż pełną przygód, gdzie pozna nie tylko świat magii, ale też samą siebie.

dziadek do orzechów i cztery królestwa
Żródło: Materiałī prasowe

Najmłodszych z pewnością ta historia wciągnie, jednak dla starszego pokolenia może być zbyt sztampowa. Pomimo, że nie jest to klasyczna wersja, a ujęcie tematu jest nietypowe, to zwroty akcji są całkowicie przewidywalne, jak w większości filmów należących do klasyków Disney’a.

Dziadek do Orzechów i Cztery Królestwa – bajkowa scenografia i muzyka klasyczna

Największymi zaletami „Dziadka do Orzechów i Cztery Królestwa” są za to kostiumy, scenografia i muzyka. Atmosfera XIX-wiecznej arystokratycznej Rosji nadaje filmowi specyficznego klimatu. Obrazy są baśniowe, wnętrza pełne przepychu, a świat przykrywa miękka kołderka białego puchu. Bale skrzą się od świateł, a świat z 4 królestw przypomina teatralną dekorację. Całości dopełnia piękna klasyczna muzyka, która dodaje filmowi magii, ale nie przytłacza widzów nie przepadających za muzyką poważną. Elementy baletowe zostały umiejętnie wplecione w fabułę (ogląda je Klara, gdy przedstawiana jest jej historia 4 królestw). Obcujemy więc w niewymuszony sposób z wyższą formą sztuki (idealne, gdy chcesz w ciekawy sposób zapoznać z baletem swoje dzieci!).

Dziadek do Orzechów i Cztery Królestwa – piękna bombka o której zapomnisz po świętach

Pomimo całej plejady gwiazd obsadzonej w rolach głównych i drugoplanowych (Kiera Knightley, Helen Mirren, Morgan Freeman) aktorzy grają poprawnie, jednak nie powalają. Postacie są jednowymiarowe, a ich życie wewnętrzne spłycone, aby ułatwić zrozumienie ich dylematów młodszej widowni. Czyni to całość raczej doskonałym filmem familijnym na spokojne zimowe popołudnie, dlatego dziwi klasyfikacja filmu jako dramatu.

Po obejrzeniu “Dziadek do Orzechów i Cztery Królestwa” miałam mieszane uczucia. Z jednej strony film mi się podobał, ale z drugiej było w nim coś nie tak i nie do końca umiałam sprecyzować co (taki mały kryzys twórczy 😉). Co spowodowało, że przy tylu pozytywach film mimo wszystko nie powala? Piękna muzyka, magiczne krajobrazy i plejada gwiazd – jednak nie ma efektu „wow”. I w końcu mnie olśniło. Gdybym miała porównać ten film do przedmiotu byłaby piękną ozdobą świąteczną. Nieco staroświecką, misternie wykonaną i bardzo kruchą. Taką która cieszy oczy, gdy wisi na choince, ale po świętach chowamy ją do pudełka i zapominamy o niej na kolejny rok. Taki jest właśnie „Dziadek do Orzechów”. Bez świątecznej atmosfery traci cały urok, a w styczniu zapomnisz, że w ogóle go oglądałeś. Jednak przez ten krótki około-świąteczny okres nabiera magicznego blasku i nadaje podniosłej atmosfery oczekiwaniu na wigilijny wieczór.

Author

Write A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.