Serce biło mi nieco szybciej, bo za chwilę miałam spotkać Ewę Wachowicz…. Ewa to prawdziwa kulinarna gwiazda. Lista jej dokonań jest imponująca. Od 2007 roku prowadzi i produkuje program „Ewa gotuje”, była też jurorką programu Top Chef . Pamiętam jak dziś jakie oburzenie wywołał fakt, że oceniała umiejętności profesjonalnych szefów kuchni. „Ale jak to? Przecież to jest zwykła gospodyni domowa, jak moja czy Twoja mama… Co ona wie o profesjonalnym gotowaniu?” – padało. Wszystkie te głosy były oczywiście całkowicie nieuzasadnione, bo Ewa Wachowicz jest przecież właścicielką restauracji, jest producentką programu „Ewa gotuje”, a przez 10 lat była też producentką programu „Podróże kulinarne Roberta Makłowicza”. To prawdziwą znawczynią sztuki kulinarnej, a przy tym kobieta mocno stąpającą po ziemi. Identyfikują się z nią Polki niezależnie od pochodzenia, wieku i posiadanego budżetu.

CIASTA Ewy Wachowicz

CIASTA Ewy Wachowicz – recenzja książki

Spotkanie z gwiazdą kulinarną

To, co cennego wyniosłam ze spotkania z Ewą, to przekonanie, że faktycznie nie jest ona rozkapryszoną gwiazdą, a jedną z nas. Jest pracowita, inteligentna i troszczy się o innych, pozostając przy tym stanowcza i wymagająca. A dedykacja, którą napisała dla mnie w książce CIASTA będzie mi przypominać, żeby szukać inspiracji wokół nas. Bo każdy dzień przynosi coś nowego:

Dla Moniki

by nie brakło

Ci nigdy inspiracji

nie tylko kulinarnych

ale też na swoje życie!

               Ewa Wachowicz

P.S. Odpowiadając na pytanie, które pewnie padnie w komentarzach: Ewa Wachowicz na żywo jest tak piękna jak na okładce książki CIASTA 😉

CIASTA Ewy Wachowicz – recenzja książki

Sama książka jest kwintesencją kulinarnego stylu Ewy Wachowicz, zawiera bowiem zbiór przepisów z jej programu telewizyjnego. Jest bardzo praktyczna, składniki są łatwo dostępne, dania nie zniechęcają skomplikowanym wielostronicowym opisem. Gdybym miała ją do czegoś porównać, to byłby to zeszyt z przepisami kulinarnymi, który pożyczyła Wam doskonale gotująca sąsiadka. Nie są to skomplikowane pattisserie rodem z francuskiej cukierni, ani starodawne przepisy naszych babć. To ciekawa klasyka dla osób, które posiadają choć minimalną wiedzę na temat pieczenia. Część informacji, które pojawiają się bowiem w wersji telewizyjnej jest w książce pominięte. Nie dowiem się jakiego użyć oleju (w wersji telewizyjnej neutralny smakowo) ani jak wydobyć pestki granatu (dokładny filmik w programie „Ewa Gotuje”). Dla mnie nie jest to najmniejszy problem. Przy przeglądaniu książki na początku tego nawet nie zauważyłam, jednak w przypadku jakichkolwiek wątpliwości, zawsze można znaleźć odcinek na ipla.tv i dokładnie prześledzić wszystkie kroki, co jest nieocenionym plusem tej książki – także gotujemy z Ewą jako przewodnikiem i nie czujemy się zagubieni. Szkoda tylko, że informacja o tym, że filmiki z przepisami są też dostępne w internecie nie jest podana np. we wstępie, bo przekonałoby to  pewnie wiele osób do zakupu tej książki.

Dla kogo jest ta książka?

CIASTA Ewy Wachowicz to też pozycja bardzo konkretna – zawiera same przepisy, bez historii, anegdotek i dywagacji (ja takie rzeczy akurat uwielbiam ☹). Oprawa graficzna, choć bardzo przejrzysta, nie pozwala na dokładne obejrzenie efektu końcowego (przepisy znajdują się na samym środku zdjęć). Jednym słowem jest to praktyczny i funkcjonalny zbiór przepisów kulinarnych – bez żadnych rozpraszaczy, idealny gdy chcemy coś szybko przygotować i w takich sytuacjach sprawdza się znakomicie. Nie jest to natomiast, pięknie wydany album, pełen ujmujących opowieści, który przeglądasz w poszukiwaniu inspiracji.

CIASTA Ewy Wachowicz to dla mnie taka podstawowa książka, którą warto mieć w domu. Podział na trzy części: „okazyjne”, „sezonowe” i „inne” idealnie oddaje okazje w których najczęściej pieczemy. Zbliżają się święta? Jest przepis na „Ajerkoniakowiec”. Obrodziła śliwa? Proszę bardzo -jest „ciasto pełne śliwek”. Masz ochotę na eksperymenty? „Runo leśne” na szpinaku będzie doskonałym rozwiązaniem. Chcesz upiec wielowarstwowy deser z musem czekoladowym, warstwą galaretki i polewą lustrzaną w kolorach tęczy w stylu galaktycznym? Musisz poszukać innej książki 😊

CIASTA Ewy Wachowicz

Testuję przepisy 😉

Na koniec słów kilka o praktyczności samych przepisów. Postanowiłam jeden z nich wypróbować, aby moja recenzja była jak najbardziej obiektywna (choć nie oszukujmy się jestem pod ogromny wrażeniem autorki).  „Runo leśne” z ciasta szpinakowego na słodko, przemówiło do mnie swoją prostotą i oryginalnością. Dokładnie odmierzyłam wszystkie składniki i nie miałam żadnych wątpliwości co do sposobu przygotowania. Nie zauważyłam wspomnianego wcześniej braku instrukcji wydobywania pestek z granatu ani braku informacji jakiego oleju użyć. Dopóki nie porównałam przepisu z wersją na ipla.tv, nie miałam świadomości, że jakieś dalsze wyjaśnienia mogą być potrzebne. Wprowadziłam do przepisu małe modyfikacje. Zmieniłam masę śmietanową na śmietanę 30% z serkiem mascarpone (z tego przepisu), żeby była bardziej stabilna – robiłam w końcu wersję wielowarstwową. Obkroiłam również boki ciasta, aby lepiej pokazać jego zielony kolor.

Jedyny problem jaki miałam to fakt, że po zalecanych 60-ciu minutach, ciasto nie było upieczone (sprawdziłam metodą suchego patyczka) i musiałam potrzymać je nieco dłużej w piekarniku. Co nie jest oczywiście niczym niezwykłym, ponieważ piekarniki „różnie grzeją”, jak mówi moja mama. I standardowo „swój trzeba wyczuć”, jak powie Ci każde forum o pieczeniu. Także jeżeli Wam coś się czasem nie dopiecze, zgodnie z czasem podanym w jakimś przepisie, to nie jest to ani Wasza, ani przepisu wina. Także nie oceniam tego w kategoriach jakichś problemów. Raczej szczerze informuję jak było. Ciasto wszystkim bardzo się podobało, a próba testerów była duża 😊. Dla części ciasto było prawdziwym  zaskoczeniem, jednak dla wielu osób, które pieką w domu regularnie, po prostu klasykiem. Za to nikt nie narzekał na smak 😉

Tak wyglądała ostateczne dzieło:

CIASTA Ewy Wachowicz

Przepis znajdziecie pod tym linkiem

http://ewawachowicz.pl/przepisy,3,836.html